January 16, 2018

Trinity College Dublin PL|EN

Trinity College Dublin PL|EN
*Scroll down to read in English*

Muszę przyznać, że nadal wspominam swoją dwudniową wycieczkę do Dublina, która miała miejsce ponad miesiąc temu. Zakochałam się w tym mieście i jakże wielki uśmiech pojawił się na mojej twarzy, gdy kilka dni temu znalazłam paragon z pubu, który z Kasią tak bardzo polubiłyśmy.
Dzisiaj przychodzę do Was ze zdjęciami, które udało mi się zrobić, gdy błąkałyśmy się wokół Trinity Colleg'u, który swoją drogą wywarł na mnie duże wrażenie. Budynki niezwykle mi się spodobały, wszystko ma swój nieco staroświecki klimat. Czułam się tam bardziej jakbym była w miejscu turystycznym a nie szkole i wciąż zastanawiam się, jak ktokolwiek może tam studiować. Bardzo chciałam odwiedzić bibliotekę, której zdjęcia znalazłam w internecie, niestety wstęp był płatny, a my z Kasią postawiłyśmy na to, by wydać jak najmniej pieniędzy, więc tym razem sobie odpuściłyśmy, czego naprawdę żałuję, ale spokojnie, jeszcze to nadrobię. 
Bardzo spodobały mi się za to 'mówiące statuy'. Świetna opcja dla osoby, która zwiedza bez przewodnika, a jest głodna wiedzy. Możliwość wejścia w internet, gdzie słyszymy głos 'danej' osoby, która opowiada o sobie samej. Świetna sprawa !
Swoją drogą przeglądałam ofertę tego colleg'u i na kolana mnie nie powaliła, nie znalazłam nic, co zainteresowałoby mnie osobiście, aczkolwiek byłam bardzo zaskoczona, widząc, że jest możliwość studiowania języka polskiego ! 
____________
I must admit that I keep thinking my two-days trip to Dublin, which took place over a month ago. I fell in love with this city and how big a smile appeared on my face when a few days ago I found a receipt from the pub, which with Kasia we liked so much.
Today I come to you with pictures that I managed to do when we wandered around Trinity Colleg who made a great impression on me. I liked the buildings very much, everything has its somewhat old-fashioned atmosphere. I felt more like I was in a tourist place, not a school, and I still wonder how anyone can study there. I really wanted to visit the library, whose photos I found on the internet, unfortunately the admission was paid, and with Kasia we decided to spend as little money as we can, so this time we gave up, what I really regret, but still, make up for it.
I really liked the 'talking statues'. That is a great option for a person who visits without a guide and wants to know something more. You can just go online and listen to a voice of 'this' person, which is talking about themselves. Just great !
By the way I checked the courses offer of this collage and I did not really like it, I did not find anything interesting for myself, but I was really surprised, when I saw, that they give an opportunity to study Polish ! 

December 29, 2017

Goodbye 2017, Welcome 2018 ! PL|EN

Goodbye 2017, Welcome 2018 ! PL|EN
*Scroll down to read in English*

Pamiętam, gdy dwanaście miesięcy temu pisałam podobny post. Żegnamy kolejny rok i witamy nowy. Zastanawiam się nad tym, jak będzie on wyglądał, myślę o celach, które powinnam sobie ustalić, jednakże jest to dla mnie trudniejsze niż mogłoby się wydawać. Osobiście uważam, że jeśli chcemy zmieniać coś w swoim życiu, powinniśmy zacząć od dzisiaj, nie jutra, poniedziałku czy nowego roku. Nic jednak nie stoi mi na przeszkodzie w planowaniu. Gdy tylko więc ustalę swoje cele, wspomnę o tym na pewno !
Tak naprawdę mam wrażenie, że w tym roku nie osiągnęłam dużo, choć trochę się zmieniło. Zaczęłam żyć na własny rachunek, zaczęłam studia, nową pracę, poznałam dziesiątki nowych ludzi, jednak oprócz tego nie widzę celów ze stycznia, które zamierzałam osiągnąć. Ba, nie pamiętam, czy w ogóle takowe miałam. 
Myślę jednak, że to był całkiem dobry rok. Miałam swoje wzloty i upadki, czasami bywało ciężko, ale uśmiech na mojej twarzy bywał naprawdę często. Nauczyłam się bardziej doceniać chwilę, zrozumiałam kilka dość ważnych rzeczy i ogólnie raczej poszłam do przodu niż w tył.
Wskoczyłam właśnie i przeczytałam tamten post, i muszę przyznać, że trochę rozbawiło mnie, iż w tym napisałam niemalże to samo. To tylko udowadnia mi, że nie zmieniłam się, a przynajmniej nie na gorsze w mojej skromnej opinii. 
Czasami przeraża mnie to, jak szybko leci czas. Przykro mi z tego powodu, bo zaczynam rozumieć, że to co było, nigdy nie wróci. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że czeka mnie wiele innych, dobrych rzeczy, ale chyba każdy z nas chciałby czasem wrócić do swoich dziecięcych lat. Niewiele jednak możemy z tym zrobić, dlatego warto wziąć się w garść i zacząć myśleć o tym, co jest tu i teraz, ewentualnie - co będzie później. 
W tym jakże skromnym poście, chciałabym Wam życzyć szczęśliwego nowego roku, byście spełniali swoje cele i marzenia, by nic Was nie zatrzymywało i byście zawsze w siebie wierzyli. 
________
I remember when twelve months ago I was writing similar post. We are saying goodbye to another year and welcome a new one. I wonder how it will look like, think about the goals that I should set, but it is harder for me than you might think. Personally, I think that if we want to change something in our lives, we should start today, not tomorrow, Monday or the new year. Nothing, however, stands in the way of planning, so when I will finally set my goals, I will definitely talk about i!
I really feel that this year I have not achieved much, although it has changed a little. I started to live on my own, I started studying, new job, I met dozens of new people, but apart from that I do not see the goals from January, which I was going to achieve. I do not remember if there was any.
However, I think it was a pretty good year. I had my ups and downs, sometimes it was hard, but the smile on my face was really often. I've learned to appreciate a bit more, I have understood a few quite important things, and generally, I have moved forward rather than backwards.
I just jumped in and read that post from January, and I must admit that I was a little amused that I wrote almost the same in this. It only proves to me that I have not changed, at least not inferior in my humble opinion.
Sometimes it frightens me how fast time flies. I am sorry for this because I am beginning to understand that what was there will never come back. I am well aware that many other good things are waiting for me, but I think each of us would like to come back to our childhood years. However, we can not do much about it, so it is worth getting a grip and thinking about what is here and now, or what will happen later.
In this modest post, I would like to wish you a happy new year, that you would fulfill your goals and dreams, that nothing would stop you and that you would always believe in yourself.


December 14, 2017

Two Days in Dublin ! PL|EN

Two Days in Dublin ! PL|EN
*Scroll down to read in English*

W dzień zwany 'czarnym piątkiem' postanowiłam przejrzeć sobie strony internetowe linii lotniczych, mając nadzieję, że uda mi się złapać jakąś fajną okazję. Od dłuższego czasu miałam ochotę gdzieś wyjechać, jednak albo nie pozwala na to czas, albo pieniądze, wiecie jak to bywa. Przeszukiwałam najróżniejsze oferty, ale żadna nie pasowała do mojego planu zajęć i pracy, aż w końcu wpadłam na tę jedną ! W Dublinie nigdy nie byłam,  nigdy mnie on nie fascynował, ale potrzebowałam się gdzieś wyrwać. Dość szybko napisałam więc do Kasi, a ona zgodziła się niemalże od razu i już po kilku minutach miałyśmy bilety na następny tydzień. Towarzyszyło nam niemałe podekscytowanie, ale również stres, bowiem musiałyśmy nieco szybciej napisać swoje eseje, ale..dałyśmy radę ! I tak oto w nocy z wtorku na środę pojechałyśmy na lotnisko, by w środę z samego rana stanąć na Irlandzkiej ziemi. Już od samego początku byłam zafascynowana, bowiem samo lotnisko było niezwykle piękne ze względu na święta. Byłyśmy strasznie zmęczone, dlatego też od razu znalazłyśmy sobie hostel, gdzie przespałyśmy się kilka godzinek, a wieczorem wyszłyśmy na podbój miasta. Nie miałyśmy większych planów na ten dzień, chciałyśmy po prostu zobaczyć, jak tam się żyje. Obie pokochałyśmy Dublin. Ze względu na święta wszystko było pięknie oświetlone, ale największe wrażenie zrobił na nas Temple Bar, gdzie zrobiłyśmy dziesiątki zdjęć, a później poszłyśmy do pubu. Atmosfera jaka tam panuje jest niesamowita. Muzyka na żywo, tłum ludzi pijących Guinessa, wszyscy uśmiechnięci i uradowani, tańczą. Nie dałoby się przejść obok tego obojętnie. Na pierwszy rzut oka widać, że Irlandczycy bardzo dbają o swoją kulturę i tradycje, które są świetne. 
Nawet sobie nie wyobrażacie, jak przykro mi było, gdy musiałam stamtąd wyjeżdżać. Poczułam, że to miejsce, w którym mogłabym kiedyś zamieszkać i obiecałam sobie, że niebawem tam wrócę na pewno. 
 Wstawiam Wam dzisiaj zdjęcia z naszego wypadu tego dnia, w następnym poście możecie spodziewać się nieco więcej 'turystycznych' rzeczy. Wszystkie zdjęcia wykonane są przeze mnie ( prócz tych na których sama  jestem, oczywiście ). 
Miłego weekendu, kochani ! 
_________________
In the day called 'Black Friday' I decided to look through the airline websites, hoping to catch some nice opportunity. For a long time I wanted to go somewhere, but either it the time does not allowed me or money, you know how it is. I searched all sorts of offers, but none of them matched my schedule and work, until finally I fell into this one! I've never been to Dublin, I was never fascinated about it, but I needed to get away somewhere. Immedietely I texted Kasia, and she wanted to go with me, and after a few minutes we had tickets for the next week. We were accompanied by considerable excitement, but also stress, because we had to write our essays a bit faster, but we did it! And so on the night of Tuesday for Wednesday, we went to the airport, to stand on the Irish ground on Wednesday morning. From the very beginning I was fascinated, because the airport itself was extremely beautiful because of the Christmas. We were terribly tired, so we immediately found a hostel where we slept for a few hours and in the evening we left to conquer the city. We did not have much plans for this day, we just wanted to see how the live looks like there. We both fall in love with Dublin. Because of the Christmas, everything was beautifully lit, but the biggest impression made on us Temple Bar, where we made hundreds of photos, and then we went to the pub. The atmosphere that prevails there is amazing. Live music, a crowd of people drinking Guinness, all smiling and happy, dancing. You could not pass by indifferently. At first glance, you can see that the Irish people take great care of their culture and traditions and this is so cool.
You can not even imagine how sad I was when I had to leave. I felt it was a place where I could live and I promised myself that I will be back there soon.
 I am putting today photos of our trip on this day, in the next post you can expect a bit more 'tourist' things. All photos are taken by me (except those on which I am, of course).
Have a nice weekend, flowers!





December 08, 2017

Why did I choose to study in UK ? PL|EN

Why did I choose to study in UK ? PL|EN
*Scroll down to read in English*

   Szczerze powiedziawszy, nigdy nie marzyłam o studiach w Anglii. Było to dla mnie coś nierealnego, a żeby siebie samej nie zawieść, nie brałam tego nawet pod uwagę. Pamiętam, gdy będąc w klasie pierwszej lub drugiej liceum, oglądałam jakiegoś blogowego snapchata, na którym dziewczyna opowiadała o aplikacji na studiach. Jak bardzo ja jej zazdrościłam ! Wszystko wydawało mi się jednak być skomplikowane, więc dość szybko wyrzuciłam to ze swojej głowy. A teraz siedzę w swoim mieszkanku w Leicester, dosłownie pięć minut od uniwersytetu na którym studiuję. Niemożliwe stało się możliwe. 
   Próbuję sobie przypomnieć, jak to jest możliwe, że postanowiłam zaaplikować na studia tutaj i nawet nie wiecie, z jakim trudem mi to przychodzi. Wydaje mi się, aczkolwiek nie jestem pewna, iż przeglądając jedną z grup au pair dziewczyna napisała, że po swoim pobycie jako au pair w Anglii postanowiła złożyć podanie na studia. O ile się nie mylę, poprosiłam ją o więcej szczegółów, a później sprawa dla mnie ucichła. Nagle po kilku tygodniach zaczęłam się tym bardziej interesować, poczytałam o tym więcej i bum, napisałam na szybko list motywacyjny, poprosiłam swoją byłą wychowawczynię o referencję i wysłałam podanie. Nie byłam przekonana, czy się dostanę. Wiele osób mi powtarzało, że będzie ciężko, ale dążyłam uparcie i dostałam te wyczekiwane oferty od uniwersytetów. Sprawdzałam swojego maila niemalże co godzinę, czekając na odpowiedź od uniwersytetów. Gdy teraz o tym myślę, muszę przyznać, że było to niezwykle stresujące, ale również ekscytujące. Pamiętam, gdy dostałam swoją pierwszą ofertę i chwaliłam się rodzicom oraz swoim hostom. Od nich wszystkich miałam pełne wsparcie i wydaje mi się, że bardzo mi to wszystko ułatwili.
   Gdy wyjeżdżałam do Anglii, moim planem było to, by po roku spędzonym tutaj wyjechać do USA na dokładnie ten sam program. Nie wiem, dlaczego zmieniłam zdanie, ale na ten moment jestem z tego zdecydowanie zadowolona. Na wyjazd do Ameryki mam jeszcze czas i na pewno będzie jeszcze wiele opcji, na razie totalnie się spełniam. Nie chciałam wracać do Polski. Uwielbiam tam przyjeżdżać, spędzać czas z rodziną i przyjaciółmi, ale jakkolwiek źle to nie zabrzmi, na dzień dzisiejszy nie widzę tam swojego życia. Zawsze chciałam wyjechać za granicę i choć myślę, że Anglia też nie jest miejscem, w którym spędzę całe swoje życie to Polska jak na razie również nie jest dla mnie opcją. Nigdy jednak nie wiadomo, być może za kilka lat sytuacja totalnie się odmieni. Jak to mówią: nigdy nie mów nigdy. 
_________________
   To be honest, it was never my dream to study in England. It seemed to be completely unreal and I did not want to disappoint myself so I did not even consider it. I remember when I was in the first or second year in high school, I was watching some blogging snapchat, where the girl was talking about studying in UK. How I envied her! Everything seemed so complicated to me, so I quickly threw it out of my head. And now I am sitting in my flat in Leicester, literally five minutes from the university I'm studying. Impossible has become possible.
   I am trying to remember how come that I decided to apply for university here and it is so hard to recall it. It seems to me, although I'm not sure that by looking at one of the au pair groups, the girl wrote that after her stay as an au pair in England, she decided to apply for studies. As far as I am not mistaken, I asked her for more details and then the matter died me. Suddenly, after a few weeks, I started to become more interested, read more about it and bum, I quickly wrote a personal statement, I asked my tutor from high school for a reference and I sent an application. I was not sure if I would get one. Many people have told me that it will be difficult, but I strove stubbornly and I got these long-awaited offers from universities. I checked my email almost every hour, waiting for a response from the universities. When I think about it now, I must admit that it was extremely stressful, but also exciting. I remember when I got my first offer and I bragged to my parents and my host family. I had full support from all of them and it seems to me that they have made everything easier for me.
   When I came to England at the first time, my plan was that after a year spent here, go to the US for exactly the same program. I do not know why I changed my mind, but at the moment I'm definitely happy about it. I still have time to go to America and there will be many options for sure, for now I am totally satisfied. I did not want to come back to Poland. I love coming there, spending time with family and friends, but however bad it sounds, I can not see my life there. I always wanted to go abroad and although I think that England is not a place where I will spend my whole life, Poland is not an option for me at the moment. However, you never know, maybe in a few years the situation will change completely. As they say, never say never.

December 01, 2017

How not to be a blogger PL|EN

How not to be a blogger PL|EN
*Scroll down to read English*

Cześć i czołem ! 
   Cztery miesiące. Cztery miesiące przerwy i nie wiem, czy bardziej jestem sobą zawiedziona, zła na siebie czy przerażona, że to może się powtórzyć. Życie studenckie zupełnie mnie pochłonęło, oddałam się totalnie życiu towarzyskiemu, czasami aż z przesadą, a gdy tylko się o tym zorientowałam, nadszedł czas na napisanie pierwszego eseju ! Studia w Anglii są dla mnie czymś zupełnie niesamowitym, ale o tym więcej w kolejnych postach ( tak, takowe będą i to nawet systematycznie ! ). Odwiedzałam swojego bloga raz na jakiś czas i tak bardzo pragnęłam coś napisać, ale za każdym razem coś przeszkadzało. Mam nadzieję, że w końcu totalnie zebrałam się do kupy i powrócę na dobre tory, bo przecież potrafię być systematyczna. Zaczynając od teraz. Bardzo możliwe jest to, że straciłam wielu czytelników, ale wierzę również w to, że trochę Was tutaj zostało i za to z góry Wam dziękuję, jednocześnie obiecując, że więcej Was nie zawiodę. Blog zawsze był dla mnie pasją i czymś, co od dziecka chciałam robić, więc czas wziąć się w garść. Mam wiele planów dla niedalekiej przyszłości tego bloga i jestem pewna, że uda mi się je zrealizować. Mam nadzieję, że uda mi się Was zaskoczyć ! Zakończyłam swój rozdział życia jako au pair, teraz zaczęłam nowy jako student, a to oznacza wiele nowości. Jestem podekscytowana tym, że będę mogła się tym z Wami podzielić. Na początek zarzucę Was zdjęciami z mojego projektu na fotografię. 
_______________________

Hi, hey, hello ! 
   Four months. I have not been here four months and I do not know if I am more disappointed with myself, angry with myself or terrified that it may happen again. Student life completely consumed me, I devoted myself totally to social life, sometimes to an exaggeration, and as soon as I knew it, it was time to write the first essay! Studying in England is something amazing for me, but more about them in next posts (yes, they will be so and even systematically!). I visited my blog once in a while and I wanted to write something so much, but something bothered me every time. I hope that in the end I have totally gathered and will return to the right track, because I can be systematic. Starting from now. It is very possible that I lost a lot of readers, but I also believe that some of you stayed and thank you in advance for this, at the same time promising that I will not disappoint you anymore. Blog has always been a passion for me and something that I wanted to do from childhood, so it is the time to get a grip. I have many plans for the near future of this blog and I am sure that I will be able to implement them. I hope I can surprise you! I finished my life chapter as an au pair, now I started a new one as a student, and that means a lot of new things. I am excited that I will be able to share this with you. At the beginning I will throw you photos from my project on photography.

July 28, 2017

Au Pair as a beginning of something big

Au Pair as a beginning of something big
   Ponad rok temu napisałam post o tym, iż zdecydowałam się na program au pair. Choć bardzo chciałam wyjechać do Ameryki, nie udało mi się to wtedy i wylądowałam w Anglii, która koniec końców okazała się być świetną perspektywą dla mnie. Serce nadal mnie boli, gdy pomyślę o Nowym Jorku, Nowym Orleanie czy Florydzie, które mogłam zwiedzić, ale hej, przecież jeszcze wszystko przede mną, prawda ? 
   Z wyjazdu do Anglii zyskałam naprawdę wiele. Choć ból i tęsknota za rodziną są niewyobrażalne, myślę o tym, jak wiele się zmieniło na lepsze. W ciągu tego roku wydoroślałam, stałam się pewniejsza siebie, poznałam nowych ludzi, rozbudziłam w sobie nowe pasje. Mogłabym wymieniać w nieskończoność. 
   Moja przygoda jako au pair kończy się już za niecałe dwa miesiące, choć już dzisiaj jest jeden z ostatnich dni mojej pracy. Cały sierpień mam bowiem wolny, a później zostają mi zaledwie dwa tygodnie do przeprowadzki i moja Alice będzie miała nową au pair. Jestem podekscytowana, ale jednocześnie muszę przyznać, że trochę mi przykro na myśl o tym, że zostawiam moją host rodzinę, która jest chyba najlepszą host rodziną pod słońcem, ale o tym innym razem. 
   W tym momencie siedzę jednak i myślę o tym, jak wiele drzwi otworzył przede mną ten wyjazd. Moja znajomość języka angielskiego jeszcze przed nim nie była zła, lecz teraz jest naprawdę dobra, choć wiadomo - nie jest jeszcze perfekcyjna. Pierwsze doświadczenie w pracy, pierwsze własnoręcznie zarobione pieniądze. 
   Od kilku miesięcy miotałam się, nie wiedząc, co zrobić dalej ze swoim życiem. Moim problemem nie był brak opcji, a wręcz przeciwnie - zbyt dużo pomysłów na kolejne lata mojego życia. Ostatecznie postanowiłam zostać tutaj na studia, choć jestem trochę przerażona nauką w języku obcym. Poprzednie au pair mojej rodziny również pozostały w Anglii, jednak nie po to by się uczyć, a pracować.
   Zastanawiam się nad tym, czy jeszcze rok temu odważyłabym się na taki krok, jakim są studia w innym państwie i odpowiedź brzmi: nie, choć czasami o tym myślałam. Zawsze bardzo chciałam wyjechać za granicę, mieszkać w innym państwie i muszę przyznać, że w tym momencie czuję się całkiem spełniona i dumna z siebie, bo pomimo kilku moich upadków dałam sobie radę. Ja, ta nieśmiała dziewczyna z małego miasteczka, która kiedyś tak bardzo bała się wyrazić własne zdanie i chodziła z głową opuszczoną w dół. Ja, ta niepewna młoda kobieta, która zupełnie nie wierzyła w siebie i nie potrafiła sobie wyobrazić swojej przyszłości. Być może nie dla każdego z Was byłoby to duże osiągnięcie, dla mnie jest to coś ponad linią moich marzeń. I w tym momencie ja, dziewczyna, która kiedyś uważała siebie za taką nijaką i nie uważała siebie za osobę, która może wiele osiągnąć, jestem osobą, która motywuje innych do działania, której usłyszała o tym, że ktoś jest ze mnie dumny i mnie podziwia. Brzmi to być może nieco egoistycznie, ale dlaczego raz na jakiś czas nie mogę być egoistką i mówić o sobie, skoro rozpiera mnie duma ? 
   Jeżeli marzycie o wyjeździe za granice, ale boicie się o swój język, o to że nie dacie sobie rady, poszukajcie innych opcji niż od razu rzucenie się na głęboką wodę i wyjazd do pracy, szukanie samemu mieszkania. Wyjazd au pair zapewne ma swoje wady, ale uważam, że jest świetnym rozwiązaniem na rozpoczęcie swojego życia w innym kraju czy udoskonalenie samego siebie.
___________________
   More than a year ago I wrote a post about the fact that I decided for the au pair program. Although I really wanted to go to United States, I did not manage to do that then and landed in England, which ended up being a great prospect for me. My heart still hurts when I think of New York, New Orleans or Florida, which I could visit, but hey, I can still do it, right?
   From the trip to England I gained a lot. Although the pain and the longing for the family are unimaginable, I think about how much has changed for the better. During this year I grew up, became self-confident, met new people, awakened new passions. I could tell about that a lot more.
   My adventure as an au pair ends in less than two months, although today is one of the last days of my work. The whole August is free, and after that I stay only two weeks to move and my Alice will have a new au pair. I'm excited, but at the same time I have to admit that I'm a little sad to think that I'm leaving my host family, who is probably the best host family under the sun, but this time around.
   At this point, however, I sit and think about how many doors this trip have opened for me. My English was not bad before I left, but now it is really good, although it is not perfect yet. First work experience, first hand earned money.
   I have been struggling for several months without knowing what to do with my life. My problem was not the lack of options, but on the contrary - too many ideas for the next few years of my life. Eventually I decided to stay here to study, although I'm a bit scared by foreign language teaching. The previous au pair of my family also stayed in England, but not to study and study. 
   I'm wondering if a year ago I would decide to study in another country and the answer is no, although sometimes I thought about it. I always wanted to go abroad, live in another country and I must admit that at this moment I feel quite fulfilled and proud of myself, because despite some of my falls I managed. I, this shy little girl from a small town who once was so afraid to express her own opinion and walked with her head down. I, this precarious young woman who did not quite believe in herself and could not imagine her future. Perhaps not for everyone of you it would be a great achievement, for me it is something beyond my dream line. And at that moment I, a girl who once considered herself so bland and did not think of herself as a person who could accomplish much, is the person who motivates others to act, whom she has heard about being proud of me and admiring me. . It may sound a bit selfish, but why once in a while I can not be selfish and talk about myself, since I am pride?
   If you are dreaming about going abroad, but you are afraid of your language, you can not do it yourself, look for other options than go straight to the deep water and go to work, looking for your own apartment. The au pair's departure probably has its drawbacks, but I think it is a great way to start your own life in another country or to improve yourself.

July 13, 2017

You should not do it ! PL|EN

You should not do it ! PL|EN
   *Scroll down to read in English*

   Nie ubieraj tej sukienki, bo jest zbyt krótka, sięga ci tylko do kolan, nie możesz się tak pokazać na urodzinach ciotki ! Śmiejesz się zbyt głośno, ludzie patrzą, nie jesteś w domu, tak nie wypada, nie sądzisz ? Dlaczego uśmiechasz się do nieznajomego mężczyzny, bądź damą i idź z uniesioną brodą, nie obdarowując nikogo miłym gestem ! Masz już dwadzieścia lat, nie sądzisz, że powinnaś już dorosnąć i przestać biegać po koncertach ? 
   Jak wielu z nas spotyka się z oburzeniem innych ludzi tylko dlatego, że robimy coś zupełnie inaczej niż oni by sobie tego zażyczyli ? Każdego dnia możemy usłyszeć, że coś jest nie tak, że wymagają od nas czegoś innego. Powinniśmy unikać niektórych rzeczy ze względu na płeć, bo przecież mężczyzna nie powinien nosić różu, a kobieta przeklinać. Przeraża nas myśl o starości i to nie tylko ze względu na to, że będziemy chorzy i zbliżamy się ku końcowi, ale dlatego że wiele nam się wtedy zakazuje. 
   Czekając dzisiaj na autobus przypomniałam sobie sytuację, która miała miejsce około siedem lat temu, tak mi się wydaje. Pamiętam, że również pisałam wtedy bloga, którego później pod wpływem buntu usunęłam, bo moi rodzice zechcieli sobie go przeczytać. Przeczytali i pochwalili wpis na temat sytuacji, o której wspomnę za sekundę.
   Siedziałam wraz z moją koleżanką na huśtawce na placu zabaw. Od zawsze je uwielbiałam, spędzałam na nich kiedyś godziny, a czasami zdarzało mi się nawet stracić tam dzień. Zauważyłam dziadków, którzy przyprowadzili swoich wnuków, by te choć trochę się pobawiły. Nic dziwnego, prawda ? Jakże wielkie moje zaskoczenie było, gdy babcia po chwili usiadła na huśtawce obok mnie i zaczęła się bujać. Nie delikatnie chwiać, lecz wybijać się dosłownie dość wysoko w powietrze, oczywiście śmiejąc się przy tym. Nie muszę mówić o tym, że ludzie w okół nas wpatrywali się w nią tak, jakby była co najmniej chora psychicznie i stanowiła zagrożenie dla wszystkich dzieci bawiących się tam. Z kobietą było raczej wszystko w porządku, a ona po prostu korzystała z chwili, podglądając wnuków i rozmawiając ze swoim mężem. Była to dla mnie naprawdę piękna i w pewien sposób wzruszająca chwila, z czego wtedy nie zdawałam sobie aż tak bardzo sprawy. 
   W tym momencie zastanawiam się nad tym, jakie są wyznaczniki tego, co powinniśmy robić, a co jest wręcz niewskazane. Wydaje mi się, że każdy powinien mieć własne morale  i zasady, żyć zgodnie z nimi. Dlaczego więc tak często powstrzymujemy sami siebie przed zrobieniem czegoś, obawiając się reakcji społeczeństwa ? Życia za nas nikt nie przeżyje, jak więc możemy odmawiać sobie czegokolwiek ze względu na to, że nie spodoba się to innym ? Jeśli jesteś pozytywną osobą, uśmiechnij się do nieznajomego, by poprawić mu dzień. Jeśli dostaniesz w środku parku wiadomość od przyjaciółki, która cię rozśmieszy, śmiej się na głos i pokaż ludziom swoje szczęście. Nie obawiaj się tego, że jesteś zbyt stara na cokolwiek, bo wiek to tylko liczba, a dorastanie nie równa się z obowiązkiem odrzucenia swoich pasji i zainteresowań. Nie ograniczajmy się w swoim życiu, obawiając się reakcji naszych bliźnich.
   Swoją drogą..zawsze chciałam wybrać się na taką karuzelę ze zdjęć i obiecałam sobie, że następnym razem jak będę w Brighton, w końcu spełnię swoje marzenie ! 
___________________
   Do not wear this dress because it is too short, it only reach for your knees, you can not show up on my aunt's birthday! You are laughing too loud, people are watching, you arenot home, it does not work out, do not you think? Why do you smile at a stranger, be a lady, and go with a raised beard without giving a nice gesture! You are twenty years old, do not you think you should grow up and stop having fun at concerts ?
   How many of us meet the indignation of other people just because we are doing something completely different than they would like us to do? Every day we can hear that something is not right that they require something different from us. We should avoid some things because of gender, because a man should not wear pink and the woman curses. We are frightened of the thought of getting older, and not only because we will be sick and we will approaching the end, but because other people prohibit something to us.
   Waiting for the bus today, I recall the situation that happened about seven years ago, so I think. I also remember that I also wrote a blog that I later removed from the revolt because my parents wanted to read it. They read and praised the entry on the situation I will mention in a second.
   I was sitting with my friend on the swing in the playground. I have always loved them, I spent hours on them, and sometimes I even lost a day there. I saw some older people who brought their grandchildren to play a little bit. Anything weird, is it? How great my surprise was when the grandmother sat down on the swing next to me and started to swint. Do not gently wobble, but strutting out quite literally high in the air, of course laughing at this. I do not have to talk about people around us staring at her as if she was at least mentally ill and a threat to all the children playing there. With the woman it was all right and she just used the moment, watching her grandchildren and talking to her husband. It was really beautiful to me and, in a way, a touching moment, which I did not realize very well at that time.
   At this point, I wonder what are the determinants of what we should do, and what is even inadequate. It seems to me that everyone should have their own morale and rules, live up to them. So why do we so often stop ourselves from doing something, fearing the reaction of society? Living for us no one will survive, so how can we refuse anything because we will not like it? If you are a positive person, smile to the stranger to improve him day. If you get a message in the middle of the park from a friend who makes you laugh, laugh out loud and show your people happiness. Do not be afraid that you are too old for anything, because age is only a number, and growing up does not equal the duty of rejecting your passions and interests. Let us not limit ourselves in our lives, fearing the reactions of our neighbors.
   By the way...I always wanted to ride on the carousel like this one from the photos. I promised myself, that next time when I am in Brighton, I will make my dream come true !